sobota, 27 grudnia 2008

Gaza płonie

Image Hosted by ImageShack.us



Około 155 osób zginęło, a ponad dwustu zostało rannych w serii ataków izraelskich sił powietrznych rano na Strefę Gazy - podaje katarska stacja Al-Dżazira, powołując się na źródła medyczne na miejscu. Wśród zabitych jest m.in. szef policji w Gazie Tawfik Dżabber - poinformowało miejscowe radio. W odpowiedzi Hamas wystrzelił rakietę w stronę Izraela - zginęła jedna osoba.

zrodło: Wirtualna Polska http://wiadomosci.wp.pl/gid,10700148,title,Gaza-plonie,gpage,17,img,10700149,galeria.html

Prezydent Bush ułaskawił pośmiertnie żydowskiego przestępcę skazanego za przemyt broni do Izraela

Odchodzący z urzędu prezydent G.W. Bush ułaskawił 23 grudnia br. żydowskiego obywatela USA skazanego w latach 1940. za dostarczanie broni izraelskim oddziałom terrorystycznym walczącym z Palestyńczykami - nazywanym żydowską partyzantką, a później armią izraelską walczącą o “państwo Izraelskie”.
Charles Winters prowadził w USA biznes skupu i sprzedaży używanych samolotów wojskowych. Za przemyt Izraelowi broni oraz trzech bombowców B-17 skazany został na 18 miesięcy więzienia. Wykorzystywał on samoloty oficjalnie do transportu owoców, przemycając broń Izraelowi poprzez lotniska na Azorach i w Czechosłowacji. Winters zmarł w latach 1980. na Florydzie.
Zastosowany przez prezydenta Busha pośmiertny akt łaski wobec Charlesa Winters, jest przypadkiem niezwyle rzadkim i zastosowanym zaledwie w stosunku do kilku osób w historii.
Prezydent Bush ułaskawił podczas swoich kadencji 191 osób, dwukrotnie mniej niż prezydenci Clinton i Reagan.

Na podstawie: Ynet.news

“Dlaczego kręcimy tak dużo filmów o Holokauście i kto z tego czerpie korzyści?” - Lech Maziakowski

Dlaczego mamy teraz tak wiele filmów o Holokauście i kto czerpie z tego korzyści?” - pod takim niemal bluźnierczym tytułem ukazał się artykuł na łamach poczytnego dziennika International Herald Tribune. Autor tekstu, znany krytyk filmowy, stały komentator The New York Times‘a, Anthony O. Scott, zastanawia się głośno co sprawia, że od dłuższego czasu, a ze szczególnym nasileniem dzisiaj, w 2008 roku: “Niezwykle wielka kadra prominentnych aktorów przyjmuje ciężar wcielenia się w najbardziej przenikliwy i pełen konsekwencji fatalny okres tamtych czasów. Niemal równoczesne pojawienie się tych wszystkich filmów jest w jakimś sensie przypadkowe, ale również pokazuje dziwny fakt, że na początku XXI wieku, tak w Europie jak i w Ameryce, na ekranach jak w książkach, kultura zdominowana jest przez tą wielką polityczną traumę [II Wojny Światowej].”
Autor słusznie zauważa zdominowanie współczesnej kultury, do szpiku przesiąkniętej wspomnieniami o “Holokauście”, ukazywanym nie tylko tylko jako centralne ale i często jako jedyne wydarzenie II Wojny Światowej. Mnożą się filmy, słuchowiska, reportaże, w księgarniach walają się stosy albumów, pamiętników i pseudopomiętników, biblioteki obłożone są wolumenami wszelkich rozmiarów, rozprawiającymi o tym “jedynym, unikalnym wydarzeniu ludzkości”. “Ilość wspomnień związanych z Holokaustem, nowel, filmów dokumentalnych i fabularnych w ostatnich latach [...] rodzi niewygodne pytania” - stwierdza A. O. Scott, który w tym momencie zadaje te kluczowe, niewygodne pytania: “Dlaczego kręci się tak wiele filmów [o tej tematyce]? Dlaczego teraz? I najbardziej wrażliwe pytanie: Czy nie jest ich za dużo?”. Autor zadaje jeszcze jedno pytanie: “Kto na tym korzysta?”
Zanim przejdzie do próby udzielenia odpowiedzi, bo tak naprawdę to jej wcale nie udzieli, A. O. Scott zajmuje się wyliczaniem tytułów najnowszych filmów o “epoce Holokaustu”, nie zapominając oczywiście o produkcji Edwarda Zwicka pt “Partyzanci” (Defiance), przedstawiającego - jak pisze recenzent - “prawdziwego przywódcę żydowskich partyzantów walczących z Niemcami w lasach Białorusi”. Oczywiście to, że film ten jest parszywą próbą przepisywania historii, pokazując żydowskiego komunistę Tewjego Bielskiego, jednego z czwórki braci tworzących bandę grasującą na terenach północno-wschodniej części Polski okupowanej przez Armię Czerwoną (”w lasach Białorusi”), jako “partyzanta walczącego z Niemcami”, nie powinno już po tylu latach wrednego ogłupiania specjalnie dziwić. Nie powinno też dziwić, że ludzie tak ulepieni - a A. O. Scott jako syn żydowskich prominentnych profesorów z Brooklynu (matka jest “specjalistką” uniwersytecką od feminizmu) jest doskonałym tego przykładem - nie potrafią wyjść poza narzucone im przez scenarzystę i reżysera obcisłe ramy fabuły filmu, a poprawność polityczna i autocenzura nie pozwala im na konfrontację z materiałami historycznymi. A przecież dojście do źródeł i ustalenie prawdy nie jest wcale takie trudne - jeśli się chce, jeśli odrzuci się żydowską haggadę, która z prawdą historyczną nie ma nic wspólnego, lecz ma na celu tworzenie mitu o niczym nie zawinionych cierpieniach narodu żydowskiego, ciągle prześladowanego przez goyim.
Może korzystając z okazji warto przypomnieć w kilku słowach bohaterów tego najnowszego filmu, aby ukazać obłudę żydowskiego Hollywoodu (tak, dokładnie tak: żydowskiego, gdyż już w latach 1930-tych Henry Ford Sr., senator Charles Lindbergh, ojciec Charles Coughlin, i wielu, wielu innych światłych ludzi wskazywało na Hollywood jako na “żydowskie źródło deprawacji społecznej”. Można tylko sobie wyobrazić stopień opanowania dzisiaj, po 80 latach od tamtego czasu…)
Tewje Bielski (1912 - zm. w 1987 r. w USA) jest jednym z czworga braci: Arona Bielskiego, najmłodszego z braci Bielskich, Asaela (1908 - zm. w 1944 r. w szeregach Armii Czerwonej) i Zusa (1906 -zm. w 1995 w USA), których działalność militarna na terenach północno-wschodniej części Polski okupowanej przez Armię Czerwoną miała - jak się utwierdza poprzez filmy typu Defiance - “uratować 1200 Żydów”. Liczne książki i akademie ku czci braci Bielskich nie wspominają jednak o ciemnych stronach ich działalności. Dopiero kilka lat temu Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął wyjaśnianie, znanego z wielu źródeł i dobrze udokumentowanego zarzutu o udział w likwidacji wioski Naliboki 8 maja 1943 roku przez bandy (tzw. “oddziały wojskowe”) Tewje (Tuwii) Bielskiego. Wyjaśnienia wymaga też udział band braci Bielskich, którzy wraz z Armią Czerwoną dokonali likwidacji 600-osobowego ugrupowania partyzantów Armii Krajowej w Puszczy Nalibockiej.
Zamiast poznania prawdy, otrzymaliśmy jednak kolejną superprodukcję filmową, reklamowaną w Polsce poprzez tubę propagandową środowiska żydowskiego i prosyjonistycznego, czyli polskojęzyczne pismo Gazeta Wyborcza, gdzie pisze się o jakże wspaniałej działalności braci Bielskich, którzy podczas wojny “pilnują przestrzegania prawa i porządku, przyjmują wszystkich, którym uda się do nich dotrzeć.” Tak w scenariuszu powstającego filmu jak i w artykułach Gazety Wyborczej nie znajdziemy jednak całości bogatej działalności braci Bielskich i ich interpretacji “przestrzegania prawa”, gdy ich bandy atakowały miasteczka, wsie i osady polskie, dokonując masakry Polaków.
Warto dodać, że najmłodszy z czworga braci Bielskich, wysławianych jako bohaterowie II Wojny Światowej i ukazywanych jako organizatorzy “największego zbrojnego wysiłku dokonanego przez Żydów celem ocalenia Żydów z Holokaustu”, został w listopadzie zeszłego roku aresztowany i oskarżony o oszukanie i zagrabienie majątku 93-letniej Polki mieszkającej na Florydzie.
Otóż 80-letni Aron Bielski (obecnie nazywający się “Aron Bell”), wraz z 58-letnią żoną Henryką, oskarżeni zostali przez policję w Palm Beach (Floryda) o oszukanie staruszki, pani Zalewskiej, oraz o dokonanie kradzieży 250 tysięcy dolarów z jej kont bankowych.
Tak oto prezentuje się dzisiaj jeden z bohaterów tego najnowszego filmu o “partyzantach żydowskich”. Być może rabowanie wsi polskich i Polaków weszło takim ludziom w krew…
Wróćmy jednak z powrotem do naszego tematu, czyli do niezwykle dziwnego przyzwolenia na publiczną krytykę tego niekończącego się strumienia filmów o “Holokauście”. A. O. Scott siląc się na tę krytykę nie omieszkał przypomnieć, że mamy “moralny obowiązek nałożony poprzez dokonaną rzeź europejskich Żydów, by mówić: ‘Nigdy więcej i Nigdy nie zapomnimy’, co logicznie oznacza, iż historia Holokaustu musi być powtarzana bez przerwy.” Pomimo tego “moralnego obowiązku”, padają z ust żydowskiego recenzenta sztuki filmowej słowa zwątpienia. Co takiego spowodowało to zawahanie? Można sądzić, że bojaźń o konsekwencje własnej pychy, o skutki pogoni za pieniądzem eksploatującej tragiczne wydarzenia wojenne, o nieustanne wyolbrzymianie cierpień, czy wreszcie refleksja nad nałożonym kagańcem “kłamstwa oświęcimskiego” uniemożliwiającego badania historyczne. Być może powtarzanie ad nauseam tematyki holokaustycznej wytworzyło w ludziach zwyczajnie przesyt i zaczyna ono osiągać odwrotny od założonego skutek - co niektórych niepokoi. Być może również ludzie zaczynają podświadomie łączyć monotematyczny zalew filmów, zauważać jednobrzmiące nazwiska reżyserów, scenarzystów, producentów, i w końcu zastanawiać się nad tym czy przypadkiem nie są obiektem manipulacji. A że takie głośne zastanawianie się i kojarzenie faktów może przybrać czasami burzliwe formy, budzi zrozumiały odruch obronny u niektórych. Postanowiono więc powoli wycofywać się, uspokajać emocje, “wypuszczać parę” z tego kotła propagandy, najpierw poprzez opublikowanie zwątpień zaufanego żydowskiego publicysty. Nie, nie oznacza to, że magazyny Hollywoodu nagle wyrzucą wszystkie zgromadzone rekwizyty mundurów niemieckich, ale nie bez znaczenia jest przypomnienie Autora tekstu, przytaczającego słowa żydowskiego marksistowskiego filozofa i muzykologa Teodora Adorno, który rzekł, iż “pisanie poezji po Auschwitz jest barbrzyństwem”. A.O.Scott twierdzi, że “obserwacja ta często jest interpretowana jako nakaz ciszy, jako zakaz używania zwykłych narzędzi kultury do ukazania czegoś tak nadzwyczajnego, jak niewyobrażalny fakt ludobójstwa”. Nawet po wzbiciu się na wyżyny “nakazu ciszy”, nie ma się jednak co martwić o obrany kierunek: wyprodukowano dotychczas dostateczną ilość materiału, który wystarczy na dziesiątki lat urabiania społeczeństw. A przy tym dokonuje się stale “reform edukacji” wprowadzając kolejne godziny lekcyjne przeznaczone na “studia nad Holokaustem” i urządza pielgrzymki dzieci do współczesnych muzeów tolerancji vel nienawiści.
Pomimo słów udawanego zwątpienia, nie ma się więc co martwić o losy przyszłej produkcji filmowej, która w sięganiu po coraz bardziej wyrafinowane obrazy “nakazu ciszy”, widzi po prostu w tym wszystkim wielki biznes, widzi drogę do kariery, do laurów, do wywiadów, zdjęć na okładkach tabloidów, limuzyn, świateł, schodów… “Dlaczego oportunistyczni, zdolni młodzi noweliści lgną w stronę magiczno-realistycznego przedstawiania tej zdecydownie niemagicznej rzeczywistości jaką jest Shoah?” - zapytuje Autor. W następnym zdaniu sam sobie odpowiada, a mówi dokładnie to co tak szczerze wyjaśniła znana aktorka Kate Winslet. “Zauważyłam, że jeśli robisz film o Holokauście, masz murowanego Oskara.”
Nie, panie A.O.Scott, to nie żarty, jak raczy Pan interpretować wypowiedź Winslet. To szczera prawda pokazująca, że dzisiejszą sztuką filmową nie rządzi prawdziwa sztuka, że literaturą nie rządzi prawdziwa literatura, że dziennikarstwem nie rządzi rzetelne dziennikarstwo. Wszystkim tym rządzi obrzydliwa mieszanina podłej ideologii z brudnymi pieniędzmi. Bo “Przedsiębiorstwo Holokaustu” musi się czymś żywić.


Lech MaziakowskiWashington, DC 10 grudnia 2008

środa, 3 grudnia 2008

Statki przywożące niewolników do USA

Nazwa statku – Właściciel – Etniczność

Abigail – Aaron Lopez, Moses Levy, Jacob Franks - Żydzi
Crown – Issac Levy i Nathan Simpson - Żydzi
Nassau – Moses Levy - Żyd
Four Sister – Moses Levy - Żyd
Anne & Eliza – Justus Bosch i John Abrams - Żydzi
Prudent Better – Henry Cruger i Jacob Phoenix - Żydzi
Hester – Mordecai i David Gomez - Żydzi
Elizabeth – Mordecai i David Gomez - Żydzi
Antiqua – Nathan Marston i Abram Lyell - Żydzi
Betsy – Wm. De Woolf - Żyd
Polly – James De Woolf - Żyd
White Horse – Jan de Sweevts - Żyd
Expedition – Johna i Jacob Roosevelt - Żydzi
Charlotte – Moses i Sam Levy i Jacob Franks - Żydzi
Caracoa – Moses i Same Levy - Żydzi


Źródło: Elizabeth Donnan, 4 Volumes, 'Documents Illustrative of the History of the Slave Trade to America' Washington, D.C. 1930, 1935 Carnegie Institute of Technology, Pittsburgh, Pa.

Biały & Dumny!

W dzisiejszych czasach prowadzonych jest wiele rozmów na temat Czarnej dumy, Żydowskiej dumy, Azjatyckiej dumy, a nawet dumy "gejów". Tak naprawdę istnieje tylko jedna grupa ludzi dumnych przy omawianiu, której nie brano pod uwagę jej dziedzictwa oraz osiągnięć przodków. Jest to grupa Białych ludzi.Brak Białej Dumy jest rzeczywiście smutną i dziwną rzeczą, tym bardziej, że żadna inna rasa nie osiągnęła tyle, co nasza. Chluba i wielkość mężczyzny oraz kobiety naszej rasy zwyciężające przez wieki muszą służyć wiecznemu źródłu dumy i inspiracji w Białym Człowieku.Od zarania dziejów byliśmy i jesteśmy potężną rasą budowniczych, badaczy, poszukiwaczy, artystów, wojowników, wynalazców, filozofów i uprawiaczy.Przepłynęliśmy morza, odkryliśmy i poskromiliśmy rozległe dzikie tereny, zdobyliśmy szczyty wielu gór i podróżowaliśmy w bezwartościową przestrzeń kosmiczną. Zbudowaliśmy wspaniałą cywilizacje, stworzyliśmy zapierające dech w piersiach dzieła.Techniczne osiągnięcia naszych ludzi są nieporównywalne; od zbudowania niepowtarzalnego kalendarza Stonehenge do kroku na księżycu naszych astronomów z Apollo.Wymyśliliśmy wzniosłe filozofie, stworzyliśmy noblowskie dzieła z dziedziny sztuki i muzyki, pokonaliśmy śmiertelne choroby i dokonaliśmy poruszających aktów heroizmu i samo poświęcenia.Jesteśmy rasą wielu twórców: Shakespeara, Leonarda, Beethovena i Homera.Jesteśmy synami i córkami: Leifa Ericssona, Kolumbów, Magellana, Admundsena i Lindbergha. Jesteśmy narodem: Alexandera, Caesara, Arminiusa, Rolanda, Fredericka, Napoleona, Washingtona i Lee. Jesteśmy spadkobiercami: Sophoclesa, Heraclitusa i Platona; Rembrandta, Rubensa i Duerera; i Dante, Goethe i Gutenberg; Vivaldi, Bach, Mozart i Wagner.Jesteśmy potomkami: Pitagorasa, Galileusza, Kopernika, Newtona i Nietzschego.Właśnie ta długa lista wielkich ludzi naszej rasy żąda od nas pracy przez całe życie.Nikt nie może być bardziej dumny od nas.Ażeby jednostka była zdrowa psychicznie musi posiadać mocno utrwaloną tożsamość rasową oraz poczucie własnej wartości. I dla rasy jako całości musisz być silnym i zdrowym. Nie ma innej drogi do osiągnięcia tak niezwykle potrzebnego poziomu rasowej świadomości jak poczucie dumy i pamięć o wszystkim, czego dokonaliśmy.Więc bądź dumny ze swojej rasy - dumny z tego co osiągnęliśmy w przeszłości i dumny z tego co robimy teraz i co jeszcze jest nam zapisane w gwiazdach.

“Wielowyznaniowe pokoje modlitwy” oraz żydowskie mykwy w katolickich szkołach - zaaprobowane przez angielskich biskupów!

Najnowszy dokument wydany przez Catholic Education Service - CES, instytucję działającą w strukturze Konferencji Biskupów Anglii i Walii, zaleca zorganizowanie we wszystkich szkołach katolickich szczebla podstawowego oraz gimnazjalnego, odpowiednich “pokojów modlitwy” dla wyznawców innych religii oraz przystosowanie ubikacji do “indywidualnych rytuałów oczyszczających”.

Zalecenia wydane przez biskupów mówią o konieczności “pełnego szacunku i zrozumienia”, które powinno być okazywane w stosunku do uczniów innych religii, które nie uczestniczą podczas chrześcijańskich modlitw i obrzędów. Przewodniczący CES, arcybiskup Birmigham, bp Vincent Nicholas powiedział, że “Dialog z innym religiami jest stałym czynnikiem życia Kościoła katolickiego. Takie dialogi są prowadzone w wielu parafiach i środowiskach lokalnych, w koledżach, uniwersytetach i innych akademickich sferach. [Dialogi] stały się coraz ważniejsze w czasie gdy środowiska innych religii i wyznań rozrastają się i stają się coraz bardziej widoczne w naszym społeczeństwie.” Dokument zaleca “jeśli to jest praktycznie możliwe” utworzenie “pokoju modliwy”, z którego mogliby korzystać uczniowie i nauczyciele innych religii i wyznań. Ponadto, toalety w szkołach katolickich powinny być przystosowane do “indywidualnych rytuałów oczyszczających, które występują czasami jako część religijnego życia i kultu [w innych religiach].”

W wyniku nacisków różnych antykatolickich lobby oraz forsowanych przez socjalistyczny rząd Wielkiej Brytanii przepisów, lecz także przy udziale posoborowych hierarchów katolickich aprobujących fałszywie pojętą tolerancję, ekumeniczne i międzyreligijne dialogi oraz niekompatybilną ze środowiskiem imigrację, szkoły katolickie przyjęły zasadę “pielęgnacji stosunków pomiędzy rasami i tolerancji religijnej.” Dokument stwierdza, że obecnie około 30 procent uczniów uczęszczających do katolickich szkół, nie wyznaje wiary katolickiej i pochodzą oni z rodzin żydowskich, hinduskich, muzułmańskich czy też ateistycznych.

Na podstawie: Telegraph.uk

KOMENTARZ: Tytuł pochodzi oczywiście od redakcji Bibuły i zawiera informację o “żydowskich mykwach”. Jak bowiem interpretować zalecania biskupów by stworzyć ubikacje przystostosowane do “indywidualnych rytuałów oczyszczających, które występują czasami jako część religijnego życia i kultu [w innych religiach].” Jakie to np. w religii żydowskiej występują “rytuały oczyszczające”? Toż to mowa jest wprost o żydowskich ablucjach wodnych!!

Podobne “rytuały” występują w innych religiach, które teraz “katoliccy” biskupi umożliwiają w katolickich szkołach. Zgroza! Śp siostra Łucja, ostatni świadek objawień Fatimskich mówiła, że dojdzie do czasów gdy “ślepi pasterze będą prowadzić ślepych”. I oto na naszych oczach następuje destrukcja Kościoła dokonywana rękami duchowieństwa, które prowadzi ślepych ku przepaści. Oto kolejne zatrute owoce Soboru Watykańskiego II.

Jak cenzurowałem bajki żydowskie

Ponieważ urodziłem się w czasach, gdy zaczynało być modne sztuczne karmienie niemowląt i nie wyssałem z mlekiem matki tego, co - zdaniem niektórych - wyssałbym na pewno, kupiłem synkowi książkę z baśniami żydowskimi.
Książka nosi tytuł “Osiem świateł. Żydowskie legendy, baśnie i bajki”, napisał ją Leo Pavlát i została przetłumaczona z czeskiego. Jest bardzo ładnie wydana, ma twardą oprawę, dobry papier oraz duże kolorowe ilustracje - to znaczy wygląda tak, jak książka dla dzieci wyglądać powinna.
Synkowi spodobała się od razu. Historie o Abrahamie, Mojżeszu czy królu Dawidzie miło kojarzyły mu się z postaciami, które już znał. Natomiast z rzeczy nowych ulubił sobie legendę o Golemie stworzonym przez mądrego rabiego Löwe po to, by chronił Żydów przed ich nieprzyjaciółmi.
Trochę zraziło mnie w tej opowieści podkreślanie na każdym kroku, jak wielu mają Żydzi nieprzyjaciół, jak bardzo ci nieprzyjaciele są nikczemni, i jak okropne spiski nieustannie knują. Pomyślałem, że nie chciałbym, by mój syn w przyszłości spoglądał na ludzi podejrzliwie i zacząłem opuszczać niektóre zdania. Legenda na tym wcale nie straciła, a jej przesłanie moralne uległo nawet - jak nieskromnie uznałem - lekkiej poprawie. Pewnie każdy cenzor z czasem tak właśnie się rozzuchwala.
Są jednak w tej książce baśnie, których w ogóle synowi czytać nie zamierzam. Chciałbym go bowiem również uchronić przed przesądem, że życie zyskuje na jasności, gdy nazwy ludów stają się odpowiednikiem oceny moralnej.

W bajce “Mały sędzia” żydowski chłopczyk z Pińczowa idący do chederu słyszy nagle “szorstki głos: - A dokąd to, dokąd, żydziaku?” i wyciągają się ku niemu czyjeś “łapska”.
“Jonatan od razu poznał, z kim ma do czynienia. Był to Polak, Jacek, co sprzedawał kradzione konie, postrach wszystkich żydowskich dzieci. Największą radość sprawiało mu, kiedy słyszał ich skomlenie, tłukł je więc, ilekroć tylko mógł“.


Jonatan też dostaje tęgie lanie - “nie widać go było spod sińców i zadrapań” - lecz jednocześnie przechytrza głupiego Jacka, który zostaje wkrótce przykładnie ukarany - niestety, nie przez innych Polaków, ale przez bliżej narodowo nieokreślone “straże” i “sąd”.
W dalszej części sprytny Jonatan pomaga rozstrzygnąć “wielki spór”. Oto “pewien polski rzeźnik obwinił swojego żydowskiego sąsiada, zielarza, że ukradł mu pieniądze”. Choć jednak “polski rzeźnik” ma na swe usługi fałszywych świadków oraz “złych ludzi”, którzy Żydom w nocy wybijają szyby, Jonatan znowu tryumfuje.
Leo Pavlát, autor “Ośmiu świateł”, zapewnia we wstępie, że “opowieści Żydów pełne są (…) pobożności” oraz “poszukiwania dobra”. Przypuszczam jednak, że polska opowieść, w której żydowski karczmarz upijałby polskiego kowala, aby tym łatwiej mógł go oszukać żydowski lichwiarz, nie zostałaby uznana, zwłaszcza w kręgach ludzi rozumnych, za szczególnie pobożną i dobrą.
W kolejnej bajce, tym razem dziejącej się “w Krakowie, sławnym polskim grodzie”, wspominany jest, zupełnie bez związku z dalszą akcją, cudotwórca Eliasz Hasofer.

“Kiedy przed dawnymi laty krakowscy studenci z nienawiści do Żydów wrzucali do nurtu Wisły ich dzieci, stanął Eliasz Hasofer na brzegu rzeki, rozkazał, by pozostawiła przy życiu niewinne dzieci - i wody go posłuchały. Wyrzuciły dzieci na brzeg, a złych studentów wciągnęły w swoje wiry“.

Czy byłby to cud równie wspaniały, gdyby w rzece potonęli źli Żydzi za - jak głoszą utrzymane w podobnym duchu legendy - przerabianie niewinnych chrześcijańskich dzieciątek na macę?
Opis obyczajów krakowskich studentów ma wszakże również pewien walor poznawczy. Nareszcie staje się zrozumiałe, dlaczego akurat po Krakowie hula najczęściej Liga Republikańska, zaś JE minister Wiatr był w tym “sławnym polskim grodzie” prześladowany tak boleśnie i niegodziwie.
Postanowiłem jednak, że z moim synem nie będę na razie rozmawiał o polityce.


Lech Stępniewski(1997)

Za: Prawicowe czytanki