wtorek, 24 lutego 2009
Nowy Jork: Żydowski prawnik uznany winnym w wielkiej aferze udzielania pożyczek hipotecznych
Ława przysięgłych sądu w Nowym Jorku uznała winnym 34-letniego Alexandra Kaplana, żydowskiego brokera firmy ubezpieczeniowej, fałszowania dokumentów w procesie przyznawania pożyczek hipotecznych.
34-letni Alexander Kaplan z firmy Lerner & Kaplan na Brooklynie stał niezwruszony, gdy ława przysięgłych uznała go winnym wobec wszystkich 18 zarzucanych mu przestępstw. Wyrok zostanie wydany przez sędziego Richarda Holwell na rozprawie w dniu 1 maja br.
Kaplan podczas transakcji nie ujawniał ani nabywcom ani bankom wszystkich szczegółów umowy, a jego działalność prokurator Avi Weitzman określił jako “szeroką działalność konspiracyjną, w wyniku której okradziono klientów na miliony dolarów.” Prokurator podkreślił, że Kaplan “Kłamał zarówno co do tożsamości nabywcy, jak i kwoty pożyczki. Jego kłamstwa miały na celu ochronę jego wspólników działalności kryminalnej orazi sprawienie wrażenia legalności transakcji.”
Kaplan jest jednym z 27 osób wymienionych w szerokiej konspiracyjnej działalności przestępczej. Jego najbliższy partner biznesowy, Alexander Lipkin przyznał się w czerwcu 2008 roku do zarzucanych mu czynów i oczekuje wyroku.
Inną działalnością przestępczą Kaplana i jego kompanów, których prokurator określił mianem “brudnych prawników”, było kupno bloków mieszkalnych na Manhattanie, bez ujawnienia bankowi, że są one zamieszkane.
Firma Kaplana Executive Settlement Services przyczyniła się do obserwowanego dzisiaj kryzysu finansowego, który jak się oficjalnie twierdzi, wybuchł w wyniku przyznawania pożyczek osobom nie potrafiącym wykazać się odpowiednim zabezpieczeniem (subprime loans). W 2004 roku firma potrafiła dokonywać 10 transakcji kupna-sprzedaży dziennie.
Kaplanowi grozi kara do 30 lat pozbawienia wolności oraz milion dolarów grzywny, choć - jak twierdzi prasa - “spodziewany jest dużo łagodniejszy wyrok”.
Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) na podstawie Law.com
34-letni Alexander Kaplan z firmy Lerner & Kaplan na Brooklynie stał niezwruszony, gdy ława przysięgłych uznała go winnym wobec wszystkich 18 zarzucanych mu przestępstw. Wyrok zostanie wydany przez sędziego Richarda Holwell na rozprawie w dniu 1 maja br.
Kaplan podczas transakcji nie ujawniał ani nabywcom ani bankom wszystkich szczegółów umowy, a jego działalność prokurator Avi Weitzman określił jako “szeroką działalność konspiracyjną, w wyniku której okradziono klientów na miliony dolarów.” Prokurator podkreślił, że Kaplan “Kłamał zarówno co do tożsamości nabywcy, jak i kwoty pożyczki. Jego kłamstwa miały na celu ochronę jego wspólników działalności kryminalnej orazi sprawienie wrażenia legalności transakcji.”
Kaplan jest jednym z 27 osób wymienionych w szerokiej konspiracyjnej działalności przestępczej. Jego najbliższy partner biznesowy, Alexander Lipkin przyznał się w czerwcu 2008 roku do zarzucanych mu czynów i oczekuje wyroku.
Inną działalnością przestępczą Kaplana i jego kompanów, których prokurator określił mianem “brudnych prawników”, było kupno bloków mieszkalnych na Manhattanie, bez ujawnienia bankowi, że są one zamieszkane.
Firma Kaplana Executive Settlement Services przyczyniła się do obserwowanego dzisiaj kryzysu finansowego, który jak się oficjalnie twierdzi, wybuchł w wyniku przyznawania pożyczek osobom nie potrafiącym wykazać się odpowiednim zabezpieczeniem (subprime loans). W 2004 roku firma potrafiła dokonywać 10 transakcji kupna-sprzedaży dziennie.
Kaplanowi grozi kara do 30 lat pozbawienia wolności oraz milion dolarów grzywny, choć - jak twierdzi prasa - “spodziewany jest dużo łagodniejszy wyrok”.
Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) na podstawie Law.com
Kandydat na szefa amerykańskich służb wywiadowczych: interesy USA i Izraela różnią się. Środowiska żydowskie wściekłe
Środowiska żydowskie wpadły w szał krytykując pogłoski o możliwości mianowania b. ambasadora USA w Arabii Saudyjskiej, Chas W. Freeman Jr. na szefa amerykańskich służb wywiadowczych (National Intelligence Council). Środowiskom tym nie podoba się, iż prezydent Obama rozważa kandydaturę Freemana, który w 2007 roku wyraził opinię obarczając Izrael o przyczynę międzynarodowego terroryzmu.
Podczas przemówienia w Waszyngtońskim Instytucie Spraw Zagranicznych, Freeman powiedział, iż “Amerykańskie służby utożsamianie się całkowicie z izraelską polityką. Ci, którzy w tym regionie i poza nim odcinają się od działań Izraela, a to oznacza, że są nimi wszyscy, w sposób naturalny rozszerzają swoją niechęć również i na Stany Zjednoczone. W efekcie, uniwersalizuje to anty-amerykanizm i legitymizuje radykalny islamizm. [...] W związku z tym Izrael nie poszukuje nawet możliwości zawarcia pokoju z Palestyńczykami, a zamiast tego ich pacyfikuje.”
Freeman jest również gorącym zwolennikiem prowadzenia rozmów z Hamasem, który “jest jedynym demokratycznie wybranym rządem w świecie arabskim”. Freeman uważa, że Stany Zjednocznone muszą naciskać na Izrael aby ten zaakceptował amerykański punkt widzenia, niekoniecznie tożsamy z izraelskim.
W innym przemówieniu, Freeman powiedział: “Zniszczyliśmy państwo irackie i umożliwiliśmy zapanowanie tam anarchii, przemocy, terroryzmu i wojny domowej. W międzyczasie, przyciągnęliśmy wrogów Izraela, którzy stali się naszymi wrogami. Zrezygnowaliśmy z naszej roli na Bliskim Wschodzie jako siły szukającej rozwiązań pokojowych, wspierając izraelskie działania pacyfikacji i gettoizacji arabskiej ludności. “
Podczas przemówienia w Waszyngtońskim Instytucie Spraw Zagranicznych, Freeman powiedział, iż “Amerykańskie służby utożsamianie się całkowicie z izraelską polityką. Ci, którzy w tym regionie i poza nim odcinają się od działań Izraela, a to oznacza, że są nimi wszyscy, w sposób naturalny rozszerzają swoją niechęć również i na Stany Zjednoczone. W efekcie, uniwersalizuje to anty-amerykanizm i legitymizuje radykalny islamizm. [...] W związku z tym Izrael nie poszukuje nawet możliwości zawarcia pokoju z Palestyńczykami, a zamiast tego ich pacyfikuje.”
Freeman jest również gorącym zwolennikiem prowadzenia rozmów z Hamasem, który “jest jedynym demokratycznie wybranym rządem w świecie arabskim”. Freeman uważa, że Stany Zjednocznone muszą naciskać na Izrael aby ten zaakceptował amerykański punkt widzenia, niekoniecznie tożsamy z izraelskim.
W innym przemówieniu, Freeman powiedział: “Zniszczyliśmy państwo irackie i umożliwiliśmy zapanowanie tam anarchii, przemocy, terroryzmu i wojny domowej. W międzyczasie, przyciągnęliśmy wrogów Izraela, którzy stali się naszymi wrogami. Zrezygnowaliśmy z naszej roli na Bliskim Wschodzie jako siły szukającej rozwiązań pokojowych, wspierając izraelskie działania pacyfikacji i gettoizacji arabskiej ludności. “
Żydzi: Lubimy chrześcijan, ale bez ich kościołów
Większość izraelskich żydów nie żywi negatywnych uczuć wobec chrześcijan, jednocześnie uważa, że powinno się im zakazać wznoszenia nowych kościołów. Jeśli żydzi nie obawiają się chrześcijańskiej misyjności to w czym problem?
Żydzi nie chcą u siebie kościołów chrześcijańskich.
Wedłu danych z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez Jerusalem Institute for Israel Studies i Jerusalem Center for Jewish-Christian Relations, którego wyniki opublikował dziennik Haaretz.
Ponad 70 proc. ankietowanych przyznało, że nie widzi problemu w tym, by chrześcijanie nosili krzyżyki, i nie postrzega wyznawców Chrystusa jako „misjonarzy” zagrażających judaizmowi. Tolerancja kończy się jednak, gdy mowa o wznoszeniu chrześcijańskich miejsc kultu. 75 proc. ankietowanych uważa, że państwo, szczególnie na terenie Jerozolimy, nie powinno wydawać pozwoleń na budowę chrześcijańskich świątyń. W odpowiedziach widoczna jest zasadnicza różnica między ortodoksyjnymi żydami, a tymi, którzy rzadko chodzą do synagogi. Pierwsi sprzeciwiają się nawet turystycznemu zwiedzaniu kościołów, uważają chrześcijaństwo za idolatrię i są przekonani, że chrześcijanie pełniący służbę w izraelskim wojsku powinni składać przysięgę nie na Nowy Testament, ale na Torę.
Sondaż opublikowano po tym, jak w 10. kanale izraelskiej telewizji pojawiły się programy emitujące bluźniercze treści pod adresem Jezusa i Matki Bożej. Ich emisję potępili zarówno biskupi Ziemi Świętej jak i Stolica Apostolska.
Za: Fronda.pl
Żydzi nie chcą u siebie kościołów chrześcijańskich.
Wedłu danych z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez Jerusalem Institute for Israel Studies i Jerusalem Center for Jewish-Christian Relations, którego wyniki opublikował dziennik Haaretz.
Ponad 70 proc. ankietowanych przyznało, że nie widzi problemu w tym, by chrześcijanie nosili krzyżyki, i nie postrzega wyznawców Chrystusa jako „misjonarzy” zagrażających judaizmowi. Tolerancja kończy się jednak, gdy mowa o wznoszeniu chrześcijańskich miejsc kultu. 75 proc. ankietowanych uważa, że państwo, szczególnie na terenie Jerozolimy, nie powinno wydawać pozwoleń na budowę chrześcijańskich świątyń. W odpowiedziach widoczna jest zasadnicza różnica między ortodoksyjnymi żydami, a tymi, którzy rzadko chodzą do synagogi. Pierwsi sprzeciwiają się nawet turystycznemu zwiedzaniu kościołów, uważają chrześcijaństwo za idolatrię i są przekonani, że chrześcijanie pełniący służbę w izraelskim wojsku powinni składać przysięgę nie na Nowy Testament, ale na Torę.
Sondaż opublikowano po tym, jak w 10. kanale izraelskiej telewizji pojawiły się programy emitujące bluźniercze treści pod adresem Jezusa i Matki Bożej. Ich emisję potępili zarówno biskupi Ziemi Świętej jak i Stolica Apostolska.
Za: Fronda.pl
niedziela, 22 lutego 2009
Haniebny atak na wiarę katolicką.
U progu Wielkiego Postu spotyka nas, wierzących Polaków bluźnierczy, haniebny, nikczemny i szowinistyczny atak na Matkę Boga samego, na Najświętszą Maryję Pannę. Prasa światowa donosi, że w Izraelu telewizja nadaje program, w którym wredni poważają się na twierdzenie, że Maryja „spała z wieloma mężczyznami i nie jest niepokalana”. Dokonano niegodziwego ataku na prawdy wiary chrześcijańskiej, na świętość Królowej Polski, której hołd i zawierzenie składali król Jan Kazimierz i Sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński, która była Opiekunką Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki, która była pod Grunwaldem i Wiedniem, w Katyniu i w katowniach UB. Która przez losy wierzących Polaków niosła Żydom ratunek z zagłady.
Wygląda na to, że żyjemy już w czasach, kiedy niszczona jest tożsamość Polaków, np. przez decyzje MEN o likwidacji lekcji historii w szkołach i podejmowanie porozumień międzynarodowych w sprawie pisania podręczników do historii, w których polskie dzieje są zakłamywane na niekorzyść Polski, milczeniu polskich władz kiedy fabrykowane są kłamstwa dotyczące rzekomych „polskich obozów zagłady”, czy rzezi Polaków na Kresach Wschodnich przez zwyrodnialców ukraińskich; kiedy niszczona jest suwerenność Państwa Polskiego, a w polskim parlamencie nie ma żadnego ugrupowania sprzeciwiającego się traktatowi lizbońskiemu będącemu w istocie konstytucja superpaństwa europejskiego; kiedy prowadzona jest haniebna walka z prawdami wiary, a władze Państwa tolerują bluźniercze ataki na Świętości czczone przez Polaków, otwarcie mówiąc, że ich celem jest zniszczenie chrześcijaństwa, a skazywani są ci, którzy np. wznoszą modły o nawrócenie żydów. A rząd polski milczy, kiedy Hetmanka Narodu Polskiego w potrzebie! Milczy prezydent, premier i szef MSZ!Ale Polacy milczeć nie mogą!
Wzywam prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wzywam premiera Donalda Tuska do natychmiastowej reakcji! W Polsce sądy skazują tych, którzy modlą się o nawrócenie żydów, Wielkopiątkową modlitwą wg Mszału Św. Piusa V.Niech ambasador Izraela przeprosi Polaków, niech żąda ukrócenia podobnych bezeceństw i niech nastanie oczyszczenie.Do Prokuratury Okręgowej w Warszawie złożyłem doniesienie następującej treści:
Prokuratura Okręgowaw Warszawie
ul. Chocimska 28,00-791 Warszawa
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
Uprzejmie informuję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez autorów programu telewizyjnego „Like a Virgin” („Jak dziewica”) emitowanego w programie Channel 10 w Izraelu, polegającego na wyjątkowo ohydnym znieważeniu prawd wiary katolickiej, a przez to podejmowanie działań mających na celu wywołanie antychrześcijańskich nastrojów. Ordynarne ataki na Najświętszą Maryję Pannę, Matkę Jezusa Chrystusa, Królową Polski, Tę której cześć oddawali i zawierzali Ojczyznę król Jan Kazimierz, Sługa Boży Ks. Kardynał Stefan Wyszyński, Ojciec Święty Jan Paweł II i wszyscy Polacy – godzą w wyznawane przez Polaków wartości i prawdy wiary, które chronione są w Polsce prawem, a przez to podlegają ściganiu.W związku z powyższym, wnoszę o wszczęcie i przeprowadzenie postępowania w niniejszej sprawie.Wszelkie informacje i dowody dostępne są przez ambasadę Izraela w Polsce.
Uzasadnienie:
Stacja telewizyjna Channel 10 w porze najwyższej oglądalności wyemitowała program satyryczny „Like a Virgin” („Jak dziewica”), w którym dopuszczono się świadomego, haniebnego i szowinistycznego ataku na prawdy wiary katolickiej i drwin z Najświętszej Maryi Panny, Matki Boga, polegającego na twierdzeniu, iż „spała Ona z wieloma mężczyznami i nie jest niepokalana”. Taki czyn nie tylko godzi w uczucia religijne katolików, ale jest prymitywnym i ordynarnym atakiem na Maryję Królową Polski, Kościół katolicki i podstawowe prawdy wiary, wyznawane przez Polaków, które chronione są w Polsce prawem, a przez to podlegają ściganiu.Prowokacyjny i szowinistyczny ton programu miał na celu poniżenie w oczach oglądających Maryi, Matki Zbawiciela i ugodzenie w uczucia religijne chrześcijan, Kościół katolicki i podstawowe prawdy wiary oraz wywołanie niepokojów. Każdy z tych zamiarów jest karany prawem polskim i międzynarodowym. W Polsce, kraju w którym skazuje się za modlitwę w intencji nawrócenia Żydów, nie może zostać pominięty milczeniem szowinistyczny atak na Wiarę, którą wyznaje większość Polaków.Wobec powyższego wnoszę o zbadanie, czy emisja programu „Like a Virgin” („Jak dziewica”) przez Channel 10 nie naruszyła prawa polskiego oraz o wszczęcie i przeprowadzenie postępowania w niniejszej sprawie i przykładne ukaranie sprawców.
Mirosław Orzechowski
Wygląda na to, że żyjemy już w czasach, kiedy niszczona jest tożsamość Polaków, np. przez decyzje MEN o likwidacji lekcji historii w szkołach i podejmowanie porozumień międzynarodowych w sprawie pisania podręczników do historii, w których polskie dzieje są zakłamywane na niekorzyść Polski, milczeniu polskich władz kiedy fabrykowane są kłamstwa dotyczące rzekomych „polskich obozów zagłady”, czy rzezi Polaków na Kresach Wschodnich przez zwyrodnialców ukraińskich; kiedy niszczona jest suwerenność Państwa Polskiego, a w polskim parlamencie nie ma żadnego ugrupowania sprzeciwiającego się traktatowi lizbońskiemu będącemu w istocie konstytucja superpaństwa europejskiego; kiedy prowadzona jest haniebna walka z prawdami wiary, a władze Państwa tolerują bluźniercze ataki na Świętości czczone przez Polaków, otwarcie mówiąc, że ich celem jest zniszczenie chrześcijaństwa, a skazywani są ci, którzy np. wznoszą modły o nawrócenie żydów. A rząd polski milczy, kiedy Hetmanka Narodu Polskiego w potrzebie! Milczy prezydent, premier i szef MSZ!Ale Polacy milczeć nie mogą!
Wzywam prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wzywam premiera Donalda Tuska do natychmiastowej reakcji! W Polsce sądy skazują tych, którzy modlą się o nawrócenie żydów, Wielkopiątkową modlitwą wg Mszału Św. Piusa V.Niech ambasador Izraela przeprosi Polaków, niech żąda ukrócenia podobnych bezeceństw i niech nastanie oczyszczenie.Do Prokuratury Okręgowej w Warszawie złożyłem doniesienie następującej treści:
Prokuratura Okręgowaw Warszawie
ul. Chocimska 28,00-791 Warszawa
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
Uprzejmie informuję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez autorów programu telewizyjnego „Like a Virgin” („Jak dziewica”) emitowanego w programie Channel 10 w Izraelu, polegającego na wyjątkowo ohydnym znieważeniu prawd wiary katolickiej, a przez to podejmowanie działań mających na celu wywołanie antychrześcijańskich nastrojów. Ordynarne ataki na Najświętszą Maryję Pannę, Matkę Jezusa Chrystusa, Królową Polski, Tę której cześć oddawali i zawierzali Ojczyznę król Jan Kazimierz, Sługa Boży Ks. Kardynał Stefan Wyszyński, Ojciec Święty Jan Paweł II i wszyscy Polacy – godzą w wyznawane przez Polaków wartości i prawdy wiary, które chronione są w Polsce prawem, a przez to podlegają ściganiu.W związku z powyższym, wnoszę o wszczęcie i przeprowadzenie postępowania w niniejszej sprawie.Wszelkie informacje i dowody dostępne są przez ambasadę Izraela w Polsce.
Uzasadnienie:
Stacja telewizyjna Channel 10 w porze najwyższej oglądalności wyemitowała program satyryczny „Like a Virgin” („Jak dziewica”), w którym dopuszczono się świadomego, haniebnego i szowinistycznego ataku na prawdy wiary katolickiej i drwin z Najświętszej Maryi Panny, Matki Boga, polegającego na twierdzeniu, iż „spała Ona z wieloma mężczyznami i nie jest niepokalana”. Taki czyn nie tylko godzi w uczucia religijne katolików, ale jest prymitywnym i ordynarnym atakiem na Maryję Królową Polski, Kościół katolicki i podstawowe prawdy wiary, wyznawane przez Polaków, które chronione są w Polsce prawem, a przez to podlegają ściganiu.Prowokacyjny i szowinistyczny ton programu miał na celu poniżenie w oczach oglądających Maryi, Matki Zbawiciela i ugodzenie w uczucia religijne chrześcijan, Kościół katolicki i podstawowe prawdy wiary oraz wywołanie niepokojów. Każdy z tych zamiarów jest karany prawem polskim i międzynarodowym. W Polsce, kraju w którym skazuje się za modlitwę w intencji nawrócenia Żydów, nie może zostać pominięty milczeniem szowinistyczny atak na Wiarę, którą wyznaje większość Polaków.Wobec powyższego wnoszę o zbadanie, czy emisja programu „Like a Virgin” („Jak dziewica”) przez Channel 10 nie naruszyła prawa polskiego oraz o wszczęcie i przeprowadzenie postępowania w niniejszej sprawie i przykładne ukaranie sprawców.
Mirosław Orzechowski
Jak się w Izraelu przygotowują do wizyty Papieża
Najpierw publiczne palenie Nowego Testamentu, teraz wyśmiewający Maryję i Jezusa skecz w telewizji. Chrześcijanie w Izraelu są oburzeni.
Podczas majowej pielgrzymki Papież ma odwiedzić Jerozolimę, Betlejem i Nazaret.
Od czasu, gdy Benedykt XVI ogłosił swój przyjazd do Izraela, chrześcijaństwo jest tam szczególnie atakowane. Ostatnio izraelska telewizja posuneła sie do kpin z Jezusa i Maryi.
W znanym show Liora Szleina pojawił się skecz o znamiennym tytule „Like a Virgin” („Jak dziewica”). Jego bohaterami byli Jezus i Maryja i to właśnie ona opowiada, że spała z wieloma mężczyznami i wcale nie jest niepokalana. Reżyser programu nie krył, że jego celem jest zniszczenie chrześcijaństwa – podaje KAI.
- Lior Szlein to bardzo mądry i inteligentny człowiek o bardzo cynicznym poczuciu humoru – uważa Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce, który komentuje skandal na łamach „Rzeczpospolitej”. - Program, emitowany pięć dni w tygodniu, przyciąga tłumy. Szlein wyśmiewa w nim wszystkich: polityków, naczelnych rabinów, religijnych Żydów. W Izraelu panuje totalna wolność słowa. Nie ma żadnej cenzury i wszyscy się ze wszystkich śmieją. Wyśmiewamy jednak przede wszystkim siebie. Programy satyryczne nadawane w piątki i soboty są nawet dużo ostrzejsze od show Szymona Majewskiego – wyjaśnia Weiss. Jego zdaniem, zamieszaniu winni są muzułmanie, którzy próbują w ten sposób wpłynąć na odwołanie wizyty papieża.
- Trudno pojąć, jak może dochodzić do podobnych ekscesów w Izraelu, gdzie znajdują się najważniejsze sanktuaria naszej wiary, w państwie, które czerpie rozmaite korzyści z pielgrzymek wiernych z krajów chrześcijańskich – napisali w specjalnym komunikacie katoliccy biskupi Izraela. - Tego rodzaju działania są obelgą zarówno dla tysięcy wiernych – obywateli Izraela, jak i milionów chrześcijan na całym świecie – czytamy w oświadczeniu.
Prawnicy organizacji chrześcijańskich chcą skierować sprawę do sądu, bo program Channel 10 promował nietolerancję i ksenofobię. - Słowa w tym skeczu wykraczały daleko poza satyrę i czarny humor – mówił prawnik cytowany przez gazetę „Haarec”. - Były to stwierdzenia poważnie obrażające każdego chrześcijanina i każdego człowieka kierującego się wartościami i respektującego zasady szacunku dla ludzi innych wyznań – dodał.
Na konferencji w Nazarecie liderzy kilku ugrupowań chrześcijańskich wezwali papieża Benedykta XVI do odwołania wizyty w Izraelu, którą wyznaczono na maj.
Przed kilkoma miesiącami na dziedzińcu synagogi w Or Yehuda publicznie spalono kopie Nowego Testamentu. Biskupi ostrzegają - Chrześcijanie z Ziemi Świętej uczynili sporo dla zwalczania antysemityzmu. Teraz stali się ofiarami antychrystianizmu.
Za: Fronda.pl
Podczas majowej pielgrzymki Papież ma odwiedzić Jerozolimę, Betlejem i Nazaret.
Od czasu, gdy Benedykt XVI ogłosił swój przyjazd do Izraela, chrześcijaństwo jest tam szczególnie atakowane. Ostatnio izraelska telewizja posuneła sie do kpin z Jezusa i Maryi.
W znanym show Liora Szleina pojawił się skecz o znamiennym tytule „Like a Virgin” („Jak dziewica”). Jego bohaterami byli Jezus i Maryja i to właśnie ona opowiada, że spała z wieloma mężczyznami i wcale nie jest niepokalana. Reżyser programu nie krył, że jego celem jest zniszczenie chrześcijaństwa – podaje KAI.
- Lior Szlein to bardzo mądry i inteligentny człowiek o bardzo cynicznym poczuciu humoru – uważa Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce, który komentuje skandal na łamach „Rzeczpospolitej”. - Program, emitowany pięć dni w tygodniu, przyciąga tłumy. Szlein wyśmiewa w nim wszystkich: polityków, naczelnych rabinów, religijnych Żydów. W Izraelu panuje totalna wolność słowa. Nie ma żadnej cenzury i wszyscy się ze wszystkich śmieją. Wyśmiewamy jednak przede wszystkim siebie. Programy satyryczne nadawane w piątki i soboty są nawet dużo ostrzejsze od show Szymona Majewskiego – wyjaśnia Weiss. Jego zdaniem, zamieszaniu winni są muzułmanie, którzy próbują w ten sposób wpłynąć na odwołanie wizyty papieża.
- Trudno pojąć, jak może dochodzić do podobnych ekscesów w Izraelu, gdzie znajdują się najważniejsze sanktuaria naszej wiary, w państwie, które czerpie rozmaite korzyści z pielgrzymek wiernych z krajów chrześcijańskich – napisali w specjalnym komunikacie katoliccy biskupi Izraela. - Tego rodzaju działania są obelgą zarówno dla tysięcy wiernych – obywateli Izraela, jak i milionów chrześcijan na całym świecie – czytamy w oświadczeniu.
Prawnicy organizacji chrześcijańskich chcą skierować sprawę do sądu, bo program Channel 10 promował nietolerancję i ksenofobię. - Słowa w tym skeczu wykraczały daleko poza satyrę i czarny humor – mówił prawnik cytowany przez gazetę „Haarec”. - Były to stwierdzenia poważnie obrażające każdego chrześcijanina i każdego człowieka kierującego się wartościami i respektującego zasady szacunku dla ludzi innych wyznań – dodał.
Na konferencji w Nazarecie liderzy kilku ugrupowań chrześcijańskich wezwali papieża Benedykta XVI do odwołania wizyty w Izraelu, którą wyznaczono na maj.
Przed kilkoma miesiącami na dziedzińcu synagogi w Or Yehuda publicznie spalono kopie Nowego Testamentu. Biskupi ostrzegają - Chrześcijanie z Ziemi Świętej uczynili sporo dla zwalczania antysemityzmu. Teraz stali się ofiarami antychrystianizmu.
Za: Fronda.pl
niedziela, 15 lutego 2009
“Liczba nie ma żadnego znaczenia!”, czyli nowa interpretacja sporu o “6 milionów pomordowanych Żydów”
Tytuł artykułu wydrukowanego przez baltimorski dziennik The Examiner jest prowokacyjny, lecz właśnie dokładnie o takie podkreślenie tematu chodziło autorowi, Jake Jones.
Jones, jako producent i główny prowadzący radiowego programu propagującego protestantyzm, chciał widocznie zabłysnąć swoją wiedzą historyczną i teologiczną, i po swoistym wyjaśnieniu czytelnikowi, że chodzi o sprawę biskupa Richarda Williamson z “ultrakonserwatywnej sekty” katolickiej, a następnie przypomnieniu, że biskup nie zamierza “zmienić swojej retoryki o Holokauście i liczbie Żydów pomordowanych w komorach gazowych”, raz jeszcze zadaje pytanie: “Czy liczba pomordowanych rzeczywiście ma znaczenie?”, po czym od razu odpowiada:
“Moja odpowiedź to jest bardzo głośne wypowiedzenie: NIE! Liczba nie ma żadnego znaczenia. Czy mamy do czynienia z 60 Żydami czy 6 milionami Żydów, było to wydarzenie [tzn. "Holocaust"], który nie może być pozbawione szczególnego podkreślania.”
Jones przypomina następnie istnienie nazistowskich obozów koncentracyjnych w okupowanej Polsce i przyznaje mówiąc: “sam widziałem zdjęcia tych obozów oraz stosy zabitych Żydów”, co ma niejako stanowić automatyczny dowód na ludobójcze wykorzystanie komór gazowych. “Zdjęcia, wspomnienia z pierwszej ręki świadków - ocalałych, a nawet zeznania potwierdzone przez niemieckie wojsko, potwierdziły te informacje” - mówi Jones.
Szkoda, że pan Jones nie rozwinął swoich myśli na temat tych zdjęć komór gazowych, bowiem nie wiadomo czy na podstawie zdjęć np. młotka należy od razu uznać go za narzędzie zbrodni, czy też należy najpierw wskazać dowody na jego zastosowanie w konkretnym morderstwie. Zastanawiają też jego przekonania o wartości “wspomnień z pierwszej ręki świadków - ocalałych” - czyżby chodziło o ocałałych z komór gazowych? A jeśli nie, to może wskaże wiarygodne wspomnienia tzw. świadków, bowiem po rzetelnej konfrontacji historiograficznej tychże wspomnień, okazują się albo fantasmagoriami, albo wspomnieniami wcale nie z pierwszej ręki (typu: “słyszałem, że w komorach gazowych zagazowują Żydów”, “mój sąsiad opowiadał, że…”, “mówiono w obozie, że…”).
Na koniec, podsumowując swoje nieuctwo pan Jones stwierdza, że biskup Williamson z racji wyrażanych opinii na tematy historyczne “nie powinien być przywrócony jako duchowny Kościoła katolickiego”. Być może pan Jones oraz inni wspierający go ze zjudaizowanych sekt protestanckiego chrześcijaństwa nie zdaje sobie sprawy, że dogmat o komorach gazowych i “6 milionach Żydów” nie należy do dogmatów katolicyzmu i nie ma nic wspólnego z zaciągniętą przez biskupów Bractwa ekskomuniką i cofnięciem jej przez papieża Benedykta XVI. Sposób argumentacji pana Jonesa to charakterystyczny przykład kształtowania się i zakorzeniania nowej religii światowej - Religii Holokaustu, która ze swoimi nienaruszalnymi dogmatami, zazdrosnymi kapłanami i rzeszą wiernych, bronić będzie z góry założonej tezy, podpierając się starotestamentowymi cytatami o “narodzie wybranym”.
Jedno jednak wydaje się klarowne w tym wszystkim: nie chodzi wcale o liczbę - choć “6 milionów” nadal będzie mieć znaczenie kabalistyczne, za naruszenie której ludzie będą gnić w więzieniach - ba, nie chodzi wcale o dowody, które mogą tę liczbę zweryfikować, bo przecież prowadzenie w tym kierunku prac naukowych jest zakazane, po prostu chodzi o dogmat religijny i rasistowską doktrynę Żydów jako nadludzi, ofiar żydowskich jako ważniejsze niż wszystkie inne ofiary. Bowiem, czy to będzie sześćdziesięciu Żydów czy też 6 milionów Żydów - to wszystko nie ma znaczenia, najważniejsze, że ofiarami są Żydzi, czyli jak mówi Talmud, jedyni prawdziwi ludzie stworzeni przez Boga. Reszta to - w myśl tej “świętej księgi starszych braci” - bałochwalcy, mordercy, nierządnicy, nieczyści, nie-ludzie, zwierzętom równi, zwierzęta, bądź “gorsi od zwierząt”, synowie diabła, a ich zwłoki to “padlina”.
Lech MaziakowskiWashington, DC 13 lutego 2009
Jones, jako producent i główny prowadzący radiowego programu propagującego protestantyzm, chciał widocznie zabłysnąć swoją wiedzą historyczną i teologiczną, i po swoistym wyjaśnieniu czytelnikowi, że chodzi o sprawę biskupa Richarda Williamson z “ultrakonserwatywnej sekty” katolickiej, a następnie przypomnieniu, że biskup nie zamierza “zmienić swojej retoryki o Holokauście i liczbie Żydów pomordowanych w komorach gazowych”, raz jeszcze zadaje pytanie: “Czy liczba pomordowanych rzeczywiście ma znaczenie?”, po czym od razu odpowiada:
“Moja odpowiedź to jest bardzo głośne wypowiedzenie: NIE! Liczba nie ma żadnego znaczenia. Czy mamy do czynienia z 60 Żydami czy 6 milionami Żydów, było to wydarzenie [tzn. "Holocaust"], który nie może być pozbawione szczególnego podkreślania.”
Jones przypomina następnie istnienie nazistowskich obozów koncentracyjnych w okupowanej Polsce i przyznaje mówiąc: “sam widziałem zdjęcia tych obozów oraz stosy zabitych Żydów”, co ma niejako stanowić automatyczny dowód na ludobójcze wykorzystanie komór gazowych. “Zdjęcia, wspomnienia z pierwszej ręki świadków - ocalałych, a nawet zeznania potwierdzone przez niemieckie wojsko, potwierdziły te informacje” - mówi Jones.
Szkoda, że pan Jones nie rozwinął swoich myśli na temat tych zdjęć komór gazowych, bowiem nie wiadomo czy na podstawie zdjęć np. młotka należy od razu uznać go za narzędzie zbrodni, czy też należy najpierw wskazać dowody na jego zastosowanie w konkretnym morderstwie. Zastanawiają też jego przekonania o wartości “wspomnień z pierwszej ręki świadków - ocalałych” - czyżby chodziło o ocałałych z komór gazowych? A jeśli nie, to może wskaże wiarygodne wspomnienia tzw. świadków, bowiem po rzetelnej konfrontacji historiograficznej tychże wspomnień, okazują się albo fantasmagoriami, albo wspomnieniami wcale nie z pierwszej ręki (typu: “słyszałem, że w komorach gazowych zagazowują Żydów”, “mój sąsiad opowiadał, że…”, “mówiono w obozie, że…”).
Na koniec, podsumowując swoje nieuctwo pan Jones stwierdza, że biskup Williamson z racji wyrażanych opinii na tematy historyczne “nie powinien być przywrócony jako duchowny Kościoła katolickiego”. Być może pan Jones oraz inni wspierający go ze zjudaizowanych sekt protestanckiego chrześcijaństwa nie zdaje sobie sprawy, że dogmat o komorach gazowych i “6 milionach Żydów” nie należy do dogmatów katolicyzmu i nie ma nic wspólnego z zaciągniętą przez biskupów Bractwa ekskomuniką i cofnięciem jej przez papieża Benedykta XVI. Sposób argumentacji pana Jonesa to charakterystyczny przykład kształtowania się i zakorzeniania nowej religii światowej - Religii Holokaustu, która ze swoimi nienaruszalnymi dogmatami, zazdrosnymi kapłanami i rzeszą wiernych, bronić będzie z góry założonej tezy, podpierając się starotestamentowymi cytatami o “narodzie wybranym”.
Jedno jednak wydaje się klarowne w tym wszystkim: nie chodzi wcale o liczbę - choć “6 milionów” nadal będzie mieć znaczenie kabalistyczne, za naruszenie której ludzie będą gnić w więzieniach - ba, nie chodzi wcale o dowody, które mogą tę liczbę zweryfikować, bo przecież prowadzenie w tym kierunku prac naukowych jest zakazane, po prostu chodzi o dogmat religijny i rasistowską doktrynę Żydów jako nadludzi, ofiar żydowskich jako ważniejsze niż wszystkie inne ofiary. Bowiem, czy to będzie sześćdziesięciu Żydów czy też 6 milionów Żydów - to wszystko nie ma znaczenia, najważniejsze, że ofiarami są Żydzi, czyli jak mówi Talmud, jedyni prawdziwi ludzie stworzeni przez Boga. Reszta to - w myśl tej “świętej księgi starszych braci” - bałochwalcy, mordercy, nierządnicy, nieczyści, nie-ludzie, zwierzętom równi, zwierzęta, bądź “gorsi od zwierząt”, synowie diabła, a ich zwłoki to “padlina”.
Lech MaziakowskiWashington, DC 13 lutego 2009
wtorek, 10 lutego 2009
Żydzi stanowią więcej niż połowę najbardziej wpływowych ludzi na świecie - stwierdza ranking pisma Vanity Fair - Lech Maziakowski
Na najnowszej liście “Stu najbardziej wpływowych ludzi na świecie”, ułożonej przez pismo Vanity Fair*, więcej niż połowa to Żydzi - pisze z satysfakcją izraelskie pismo Jerusalem Post.
W ogłoszonej w październikowym wydaniu amerykańskiego pisma Vanity Fair liście nie tylko najbogatszych, ile najbardziej wpływowych ludzi należących do “eksluzywnego, wyizolowanego klubu, którego wpływy sięgają całego globu, ale koncentrują się na najwyższych szczeblach wpływu”, wymienieni są albo Żydzi - stanowiący większość realnej władzy na świecie - albo lewicowi bądź skrajnie lewicowi właściciele globalnych korporacji czy też snobistyczni pseudoartyści.
“Lista ta powodowałaby kiedyś wśród Żydów, iż wychodziliby ze swojej skóry, gdyż zwraca ona uwagę - i słusznie - na nieproporcjonalne wpływy w finansach i mediach. Co gorsza jednak, ci co układali tę listę nie są jakąś peryferyjną grupą antysemitów, lecz wydawcami najwspanialszej ze wszystkich wystawianych na stoiskach, publikacji głównego nurtu” - pisze Jerusalem Post.Rzeczywiście, lista taka zwracałaby kiedyś uwagę stanowiąc najbardziej twardy dowód, iż wybrana grupa Żydów stanowi bardzo konkretny i największy spośród wszystkich grup etnicznych element wpływów tak w Stanach Zjednoczonych jak i na całym świecie. “Mimo tego” - pisze z podwójną satysfakcją Jerusalem Post - “lista nie jest jak dotąd źródłem obaw”, a jest wręcz powodem do dumy i satysfakcji, tak jak dla Josepha Aaron, edytora pisma The Chicago Jewish News, który twierdzi, że jego czytelnicy w związku z tym powinni “czuć się bardzo, bardzo dobrze”.
“Lista na rok 2007 The Vanity Fair 100, zamieszczona pomiędzy reklamami Chanel, Prada, Dior i Yves Saint Laurent, [...] jest przepełniona Cohenami, Rothschildami, Bloombergami i Perelmanami, i wydaje się, że potwierdza tradycyjne stereotypy o żydowskiej nadreprezentacji w tych sprawach.” - komentuje Jerusalem Post w sposób mogący być podstawą do tzw. antysemickich oskarżeń, gdyby słowa te padły ze strony krytyków obecnego układu.
Interesujące jest również i to, że tworzona przez środowiska żydowskie medialna otoczka wszechobecnego “antysemityzmu” - niezbędna jak tlen do cementowania diaspory i pielęgnowana mimo obwieszczanej z nim walki - okazuje się być przez samych Żydów tworem sztucznie wykreowanym. “Lista ta mówi nam jak bardzo zostaliśmy zaakceptowani przez społeczeństwo, jaką mamy siłę w społeczeństwie. Mówi o tym, że antysemityzm należy do przeszłości, że Żydzi nie muszą już więcej obawiać się odsłaniania w społeczeństwie i pokazywania swoich wpływów” - stwierdza szczerze pan Aaron.
Dla pana Aarona, “lista pokazuje “witalność” Żydów w życiu amerykańskim, [...] mówi o miejscu Żydów w tym kraju, o tym jak Żydzi są niesamowici.”Co najbardziej interesujące jednak to fakt, że ta “witalność” środowisk żydowskich dominujących najważniejsze elementy życia spolecznego, medialnego, gospodarczego, finansowego i politycznego, widoczna jest w krajach, w których środowiska te stanowią absolutną mniejszość, a najczęściej znikomą cząstkę społeczeństw. Jakiego rodzaju musi być ta “witalność”, można sobie tylko samemu dopowiedzieć obserwując np. Stany Zjednoczone, gdzie właśnie ta grupa etniczna, stanowiąca jedynie około 2,5 procenta ludności, przejęła kontrolę nad społeczeństwem, nakazując mu co myśleć, jak się bawić, jakie filmy i programy oglądać, kogo kochać a kogo nienawidzić.
Pan Aaron komentując listę Vanity Fair tym razem na łamach Jewish World Review, przyznaje, że jest absolutnie “zaszokowany liczbą Żydów, stanowiących około 2,5 procenta populacji USA, co wskazywałoby, że na liście powinno znaleźć się dwóch, może trzech Żydów”, a jednak jest ich, wykrzykuje z radością: “uwaga, 51, tak - 51 Żydów!”. Dodaje jednak od razu: “Minimum 51. Minimum, ponieważ jestem pewny co do tego, że [tych 51] jest Żydami. Ale mogą być inni na liście, którzy są Żydami, choć o tym nie wiem, bo ich nazwiska nie brzmią tak wyraźnie.”
Dla środowisk żydowskich niemal całkowita w wielu dziedzinach życia praktyczna siła to jednak za mało, pragnienia są bowiem jeszcze większe. “Ponad połowa z listy Vanity Fair to Żydzi.” - podkreśla pan Aaron, ale od razu dodaje, że “Nie czujemy się jednak silni. Przeciwnie: ta lista czyni nas jeszcze bardziej nerwowymi niż wcześniej. Zamiast być zadowolonym i odczuwać dumę, przejmujemy się bo nie jest rzeczą dobrą być tak bardzo widocznym, bo jest rzeczą złą, gdy nie-Żydzi (gentiles) widzą jak wielkim wpływem dysponujemy.” - zamartwia się pan Aaron.
Czy uśpione i kontrolowane medialno-komercyjno-sportową papką społeczeństwa - tak amerykańskie jak innych tzw. krajów zachodnich - z głębi serca akceptują obecny patologiczny układ, czy też - i na ile - są jedynie zmuszone do cichej uległości, pokaże czas. Historia pokazuje jednak, że wszelka niekontrolowana nadreprezentacja w tym zakresie, wcześnej czy później prowadziła do równie niekontrolowanej reakcji społeczeństwa. Opisuje to m.in. Aleksander Sołżenicyn w przemilczanym dziele Magnum opus pt “Dwieście lat razem”, podając przykłady gnębienia prostego ludu przez wyzyskiwaczy żydowskich, ludu który często w brutalny sposób odreagowywał swe poniżenie i wyzysk. Nie ma się co dziwić, że o Sołżenicynie, kontrolowane przez środowiska żydowskie środki masowego przekazu, wydawnictwa oraz pełni serwilizmu tłumacze, zupełnie zapomnieli. Bojaźń o wspominaniu takiej historii ma swoje uzasadnione podstawy.
- - - - - - - -
* Vanity Fair (”Targowisko Próżności”), to pismo dla snobów i pretendujących do snobstwa, którego sam tytuł świadczy o wszystkim. To właśne w niemieckim wydaniu tego pisma, b. prezydent A. Kwaśniewski wzywał do zaostrzenia kursu Niemiec wobec Polski.
W ogłoszonej w październikowym wydaniu amerykańskiego pisma Vanity Fair liście nie tylko najbogatszych, ile najbardziej wpływowych ludzi należących do “eksluzywnego, wyizolowanego klubu, którego wpływy sięgają całego globu, ale koncentrują się na najwyższych szczeblach wpływu”, wymienieni są albo Żydzi - stanowiący większość realnej władzy na świecie - albo lewicowi bądź skrajnie lewicowi właściciele globalnych korporacji czy też snobistyczni pseudoartyści.
“Lista ta powodowałaby kiedyś wśród Żydów, iż wychodziliby ze swojej skóry, gdyż zwraca ona uwagę - i słusznie - na nieproporcjonalne wpływy w finansach i mediach. Co gorsza jednak, ci co układali tę listę nie są jakąś peryferyjną grupą antysemitów, lecz wydawcami najwspanialszej ze wszystkich wystawianych na stoiskach, publikacji głównego nurtu” - pisze Jerusalem Post.Rzeczywiście, lista taka zwracałaby kiedyś uwagę stanowiąc najbardziej twardy dowód, iż wybrana grupa Żydów stanowi bardzo konkretny i największy spośród wszystkich grup etnicznych element wpływów tak w Stanach Zjednoczonych jak i na całym świecie. “Mimo tego” - pisze z podwójną satysfakcją Jerusalem Post - “lista nie jest jak dotąd źródłem obaw”, a jest wręcz powodem do dumy i satysfakcji, tak jak dla Josepha Aaron, edytora pisma The Chicago Jewish News, który twierdzi, że jego czytelnicy w związku z tym powinni “czuć się bardzo, bardzo dobrze”.
“Lista na rok 2007 The Vanity Fair 100, zamieszczona pomiędzy reklamami Chanel, Prada, Dior i Yves Saint Laurent, [...] jest przepełniona Cohenami, Rothschildami, Bloombergami i Perelmanami, i wydaje się, że potwierdza tradycyjne stereotypy o żydowskiej nadreprezentacji w tych sprawach.” - komentuje Jerusalem Post w sposób mogący być podstawą do tzw. antysemickich oskarżeń, gdyby słowa te padły ze strony krytyków obecnego układu.
Interesujące jest również i to, że tworzona przez środowiska żydowskie medialna otoczka wszechobecnego “antysemityzmu” - niezbędna jak tlen do cementowania diaspory i pielęgnowana mimo obwieszczanej z nim walki - okazuje się być przez samych Żydów tworem sztucznie wykreowanym. “Lista ta mówi nam jak bardzo zostaliśmy zaakceptowani przez społeczeństwo, jaką mamy siłę w społeczeństwie. Mówi o tym, że antysemityzm należy do przeszłości, że Żydzi nie muszą już więcej obawiać się odsłaniania w społeczeństwie i pokazywania swoich wpływów” - stwierdza szczerze pan Aaron.
Dla pana Aarona, “lista pokazuje “witalność” Żydów w życiu amerykańskim, [...] mówi o miejscu Żydów w tym kraju, o tym jak Żydzi są niesamowici.”Co najbardziej interesujące jednak to fakt, że ta “witalność” środowisk żydowskich dominujących najważniejsze elementy życia spolecznego, medialnego, gospodarczego, finansowego i politycznego, widoczna jest w krajach, w których środowiska te stanowią absolutną mniejszość, a najczęściej znikomą cząstkę społeczeństw. Jakiego rodzaju musi być ta “witalność”, można sobie tylko samemu dopowiedzieć obserwując np. Stany Zjednoczone, gdzie właśnie ta grupa etniczna, stanowiąca jedynie około 2,5 procenta ludności, przejęła kontrolę nad społeczeństwem, nakazując mu co myśleć, jak się bawić, jakie filmy i programy oglądać, kogo kochać a kogo nienawidzić.
Pan Aaron komentując listę Vanity Fair tym razem na łamach Jewish World Review, przyznaje, że jest absolutnie “zaszokowany liczbą Żydów, stanowiących około 2,5 procenta populacji USA, co wskazywałoby, że na liście powinno znaleźć się dwóch, może trzech Żydów”, a jednak jest ich, wykrzykuje z radością: “uwaga, 51, tak - 51 Żydów!”. Dodaje jednak od razu: “Minimum 51. Minimum, ponieważ jestem pewny co do tego, że [tych 51] jest Żydami. Ale mogą być inni na liście, którzy są Żydami, choć o tym nie wiem, bo ich nazwiska nie brzmią tak wyraźnie.”
Dla środowisk żydowskich niemal całkowita w wielu dziedzinach życia praktyczna siła to jednak za mało, pragnienia są bowiem jeszcze większe. “Ponad połowa z listy Vanity Fair to Żydzi.” - podkreśla pan Aaron, ale od razu dodaje, że “Nie czujemy się jednak silni. Przeciwnie: ta lista czyni nas jeszcze bardziej nerwowymi niż wcześniej. Zamiast być zadowolonym i odczuwać dumę, przejmujemy się bo nie jest rzeczą dobrą być tak bardzo widocznym, bo jest rzeczą złą, gdy nie-Żydzi (gentiles) widzą jak wielkim wpływem dysponujemy.” - zamartwia się pan Aaron.
Czy uśpione i kontrolowane medialno-komercyjno-sportową papką społeczeństwa - tak amerykańskie jak innych tzw. krajów zachodnich - z głębi serca akceptują obecny patologiczny układ, czy też - i na ile - są jedynie zmuszone do cichej uległości, pokaże czas. Historia pokazuje jednak, że wszelka niekontrolowana nadreprezentacja w tym zakresie, wcześnej czy później prowadziła do równie niekontrolowanej reakcji społeczeństwa. Opisuje to m.in. Aleksander Sołżenicyn w przemilczanym dziele Magnum opus pt “Dwieście lat razem”, podając przykłady gnębienia prostego ludu przez wyzyskiwaczy żydowskich, ludu który często w brutalny sposób odreagowywał swe poniżenie i wyzysk. Nie ma się co dziwić, że o Sołżenicynie, kontrolowane przez środowiska żydowskie środki masowego przekazu, wydawnictwa oraz pełni serwilizmu tłumacze, zupełnie zapomnieli. Bojaźń o wspominaniu takiej historii ma swoje uzasadnione podstawy.
- - - - - - - -
* Vanity Fair (”Targowisko Próżności”), to pismo dla snobów i pretendujących do snobstwa, którego sam tytuł świadczy o wszystkim. To właśne w niemieckim wydaniu tego pisma, b. prezydent A. Kwaśniewski wzywał do zaostrzenia kursu Niemiec wobec Polski.
Subskrybuj:
Posty (Atom)